Jak powiększyć biust
Ach Ci mężczyźni, tylko jedno im w głowie. A te kobiety? Czego one dla tych mężczyzn nie zrobią. Każdy z nas lubi się podobać. Kobiety szczególnie ulegają manii błyszczenia. Doszukują się wad i deficytów w swoich ciałach. Mężczyzna za każdym razem patrzy ze zdziwieniem na normalnie wyglądającą kobietę, dajmy na to o wymiarach 165 cm/ 55 kg, która przeglądając się w lustrze, boleje nad swoim wyglądem. Pan patrzy i pozostaje w rozterce, bo widzi piękne ciało z krągłościami tam gdzie trzeba, marzenie każdego mężczyzny. Po drugiej stronie monety zaś tak: niespełnioną, zawiedzioną samą sobą, kobietę.
Najpopularniejszą formą radzenia sobie z takimi kłopotami jest tunning tego tymczasowego wehikułu, którym jest nasze ciało. Operacja powiekszenia biustu to najczęściej wybierany zabieg, z całej gamy zabiegów chirurgii plastycznej, przez kobiety. Zabieg nie jest skomplikowany, z medycznego punktu widzenia, ale bardziej przypomina sztukę niż rzemiosło. Mimo niskiego stopnia skomplikowania jest to ingerencja chirurgiczna, która zawsze wiąże się z ryzykiem powikłań. Dość duży procent tego typu zabiegów kończy się powikłaniami lub efekt otrzymany w wyniku zabiegu jest daleki od oczekiwań pacjentki. Aż 15 procent pacjentów znajduje się w powyżej opisanej grupie. Dla bardziej bojaźliwych i mniej zamożnych są naturalne metody powiększenia biustu .
Są to specyficzne masaże, których zadaniem jest rozlokowanie tkanki tłuszczowej w innym miejscu. Polega to na wyłuskaniu tkanki tłuszczowej z bocznej części pleców w okolice piersi. Efekt jest widoczny zaledwie przez kilka godzin, ale tego typu masaże dają duże możliwości, gdyż można powiększyć biust nawet o jeden rozmiar w górę. Jeżeli nawet tak mało inwazyjne zabieg,i jak masaże piersi, które z pewnością dostarczają niebywałej przyjemności napawają kobiety lękiem, jest i na to rozwiązanie. Zawsze braki naszego ciała można maskować ubiorem. Nie piszę tu o odzieży w kolorze czarnym czy o specjalnych bluzkach kryjących niechciane fałdki. Na myśli mam specyficzną bieliznę, tak zwany biustonosz „Push Up” który
powieksza biust. Z języka angielskiego „Push Up” znaczy nie mniej, nie więcej, wypchnąć. Takie właśnie jest zadanie tego biustonosza. Konstrukcja jest prosta, na efekty też nie ma co narzekać. W dolnej części miseczek znajdują się odpowiednio ukształtowane gąbki, których zadaniem jest to tytułowe zadanie, czyli wypychanie. W takiej bieliźnie piersi są uwydatnione i sprawiają wrażenie okrąglejszych. Czasem, gdy Pani o wydatnym biuście zastosuje, nie wiedzieć czemu, taki stanik wygląda to przekomicznie. Mężczyzna może odnieść wrażenie, że jest atakowany przez biust napastnika.
Już pomijam fakt iż duże biusty przyjmują konsystencje galarety w takich stanikach. Pozostaje pytanie, czy takie rozwiązanie należy do wygodnych. W sumie, w każdej z tych metod można się doszukać różnych niewygód. Przykładowo, obecność obcego ciała w formie silikonowego implantu nie może być przyjemne niezależnie od tego,czy czujemy go czy nie. Sama świadomość bycia jedną noga po stronie cyborgów może nastręczać dodatkowe kłopoty z samoakceptacją. Masaż pozornie pozbawiony niewygody, nie jest ich pozbawiony.
Wyobraźmy sobie sytuację, odbyliśmy takowy masaż, mamy idealnie dopasowany stanik i po paru godzinach biust zaczyna wracać do swoich pierwotnych rozmiarów. Miseczki zaczynają się zapadać i zdradzać nasze deficyty. To może znacząco wpłynąć komfort. W „Push Up’ach” nie ma się chyba co wielce zastanawiać, pierś w położeniu dalekim od neutralnego, uwierana przez jakąś gąbkę. Po prostu nie może być wygodnie.
Zakończę tak jak zacząłem. Ale czego kobieta nie zrobi by móc błyszczeć, podobać się, być atrakcyjną dla siebie jak i dla innych. Trochę to próżne, ciężko mi zrozumieć,jak można się dobrze czuć myśląc w ten sposób. Czy nie można po prostu zaakceptować siebie wraz z defektami? To na pewno nie wina kobiet. W mojej ocenie winowajcą jest presja społeczna na bycie piękną To straszne, sytuacja trwa od zamierzchłych czasów i nie wygląda na to,żeby coś legło zmianie w najbliższym czasie.

